Proste prawdy życiowe


Zabrzęczały i zapikały wszystkie moje urządzenia połączone z Facebookiem. Zarzuciłam beznamiętne machanie łyżką w celu przygotowania niskokalorycznego posiłku warzywnego i otworzyłam klapę laptopa.
Przywitał mnie radosny potok słów od P.:

- Chuj. Ja jebię, no. Kurwa mać.
- No hej, też cię kocham. Co tam? - odpisałam.
- Normalnie, kurwa, krótki wiersz o frustracji. Jak nie urok to sraczka. Dostałam list i izby, że mam mieć te kursy doszkalające z prawa medycznego i innych pierdół w połowie lipca i w połowie sierpnia. No po prostu jakiś debil to wymyślał. Zajebisty pomysł jakiegoś patafiana, akurat gdy chciałam jechać na urlop.
- Sorry bejbe, ale wydaje mi się, że za dorosłego życia nie za bardzo masz mozliwość udania się na urlop wtedy, kiedy akurat tobie to pasuje. Studia się skończyły.

Wylew żółci trwał. Następny w kolejności był monolog o nowopoznanym facecie.

- Kurwa no. Dlaczego to ja mam zdobywać faceta? Jestem atrakcyjną, niegłupią dziewczyną z dobrym wykształceniem, gwarancją zatrudnienia, lubiącą seks, mającą poczucie humoru, umiejącą gotować, sprzatać, kurwa, prać i prasować. Chcę mieć dzieci. I zamierzam sama zarabiać na swoje zachcianki. Od faceta wymagam, żeby był przedsiębiorczy, inteligentny, miał poczucie humoru i żeby mnie, kurwa, kochał. Nie pierdoła, nie mamisynek, nie ostatni-złamany-chuj. Czy to naprawdę tak dużo?
- ...
- Po prostu poziom mojej frustracji sięga zenitu. Brakuje mi poczucia, że będzie, kurwa, dobrze. Że nie będzie tak, że wszystkie beznadziejne panienki będą żonami swoich misiów i mamami swoich ukochanych dzieci, a ja nawet kurwa kota nie będę miała.
- Chcesz przykrą, prosta życiową prawdę, która większość życia bolała i mnie?
- No?
- Obie nie mamy długich blond włosów, nóg do szyi i rozmiaru 36, a na domiar złego, jesteśmy inteligentniejsze i zaradniejsze od wiekszości facetów, których spotykamy na swojej drodze, co sprawia, że oni się nas po prostu boją.
- Nie wszystko sprowadza się do długości nóg. Wiem, że takim jest łatwiej, ale no kurwa...
- Naprawdę, dużo sie do tego sprowadza. Wytłumacz mi zatem, po chuj zapisałam się na fitness, a ty pokonujesz dziennie ileśtam kolometrów biegiem, regularnie chwaląc mi się, ile schudłaś? Tak, tak, wiem, żeby czuć się dobrze w swojej skórze. Ale czy na pewno?

0 komentarze:

Prześlij komentarz